Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 grudnia 2014

Zgubiłam rachubę czasu

I to zupełnie serio !!!
Powrót do pracy, szycie, żłobek Poli i jej choroby i moje również...eh życie cukierkowo nie jest.
Dopiero niedawno zobaczyłam, że mój blog skończył ROK !!! i to 20 dni temu !!!
Oj ja wyrodna matka, nawet świeczki na torcie nie zapaliłam :(
Może teraz, taki malusi, żeby nie było smutno...

źródło: http://www.cakes-island.pl/2014_03_01_archive.html

A to zamieszanie dlatego, że niestety choróbska nie odpuszczają.
Pola łapie wszystko co wleci jej przez otworki nosowe czy  buziaka :(
i uszy chore
i do kompletu ja; z ostrogą pod piętą
bo ta od półtora roku nie odpuszcza, myślałam że ją wezmę cierpliwością,
ale jak już nie mogłam włożyć buta, bo pięta nie dała się dotknąć, ani ułożyć porządnie w łóżku, bo kołdra za ciężka, uciskała....poszłam po pomoc do specjalisty.
Wiedziałam, że łatwo i prosto nie będzie, bo ani ja łatwa ani typowa, za to ostroga klasyczna książkowa !!!


i co by nie mówić, chodzić nie daje, więc diablicę zablokowałam, to ona zablokowała mnie.
Myślałam, że na dwa tygodnie, ale jak po tym czasie ból nie odpuścił i nie dało się na nią stanąć,
badanie usg natychmiast wykryło problem. Bo czemu miałoby być normalnie, po ludzku :(
Ze swą innością siedzę w domu :(

Zaszyłam się z maszyną w mojej "pracowni" i rozmyślałam co dalej, bo myśleć jest o czym...
Myślałam i stukałam, stukałam i wystukam
Krzysiaczkowi kocyk w piesiutki i podusię do kompletu





a jak widać na załączonym obrazku, to i Krzysiaczek zadowolony i piesiutek tesh :)


Dla nich miłe dla ciała i ducha, dla mnie pieszczota dla oczu :)
Na zdrowie :)

Również dla malutkiej Poli powstała milusia pamiątka z okazji chrztu świętego



A potem już sama nie wiem kiedy powstały metki do miziania, 
jako prezent Mikołajkowy dla dzieci z domu dziecka







i chusteczki pod szyjki różnych płci












Maluszki, maluszki :)

wtorek, 9 grudnia 2014

HIP HIP HURA !!! UDAŁO SIĘ !!!

Nie mogło być inaczej !!!
Jest cudownie i to dzięki pomocy ludzi dobrej woli.
Na początku listopada Marcinkowi brakowało już tylko 28 tysięcy ze 160 000 zł na operację serca;
tylko 28.000 zł...
aż tylko...
ale Anioły w ludzkiej postaci czuwają i nie pozwoliły Marcinkowi żyć w niepewności :)
Ten Anioł to Asia, JoKo, jak kto woli, która jak nikt inny wie, co Marcinek otrzyma dzięki tej operacji.
Normalne życie z zabawą, bieganiem, grą w piłkę czy jazdą na rowerze.
No właśnie, JAZDĄ NA ROWERZE !!!
W tej kwestii Asia jest MISTRZYNIĄ    
bo razem z przyjaciółmi przejechała z Krakowa do Wrocławia w 4 dni zbierając brakujące Marcinkowi pieniążki !!!
Każdy dzień udokumentowany opisem i fotkami :)
dzień 1
dzień 2
dzień 3
dzień 4
Mnóstwo życzliwości po drodze, ludzi, którzy drukowali sobie etykietki, i jechali 5, 10, czy zdecydowanie więcej kilometrów razem z Asią, bez, czy w zupełnie innym miejscu na globie, ale w jednym jedynym celu MARCINKOWEGO SERDUCHA.
Do tego różne przedmioty wystawiane na licytację, płyty, poducha czy piłka, to wszystko na jedno konto, aż do wczoraj.
TAK
wczoraj 8 grudnia, dokładnie na miesiąc przed operacją cała kwota została uzbierana !!!


JAKA JESTEM SZCZĘŚLIWA !!!
A rodzice Marcinka.... tego chyba nikt nie potrafi ocenić, są mega przeszczęśliwi !!!

Tato Marcinka napisał na fb:
"Kochani!
Z radością informujemy,że została zebrana cała kwota na operację naszego synka Marcinka   
Z całego serca dziękujemy Parafianom i Proboszczom kościołów Diecezji Warszawsko-Praskiej w których były prowadzone zbiórki a w szczególności JE Arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi za wyrażenie zgody na przeprowadzenie tych zbiórek. Dziękujemy również Pomagaczom z Siepomaga.pl, Biegaczom i Fundacji PKO Banku Polskiego,Fundacji Polish Gift of Life,Fundacji Mam Serce,Caritas DWP   
Dziękujemy również Ochotniczej Straży Pożarnej w Markach za zaangażowanie i pomoc.
Szczególnie chcemy podziękować Joannie Kowalczyk Jo Ko za Jej zaangażowanie,pomoc,serdeczność i akcję "Rowerem Po Serce"  
Emilia Popławska podusia wykonana przez Ciebie...arcydzieło   
Dziękujemy wszystkim darczyńcom,wszystkim którzy nas wspierali.
Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa 
8 stycznia 2015r odbędzie się operacja serduszka Marcinka.
To dzięki Wam nasz synek dostał szansę na życie w szczęściu i zdrowiu   
„Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowany, obdarowany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.” Jan Paweł II
Z całego serca dziękujemy   
Katarzyna Pietrzak Włodarczyk i Robert Pietrzak"

I ja dziękuję wszystkim, którzy przyłączyli się do akcji.
Teraz mocno trzymamy kciuki za pomyślny przebieg operacji i na zawsze zdrowe serduszko Marcinka :)

P.S. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła jeszcze tego co chcę zrobić :P

wtorek, 11 listopada 2014

DOBRO RODZI SIĘ W SERCU

dopiero później dołącza głowa, ręce i nogi,
i czyjeś serce i ręce i nogi i tak rośnie łańcuszek dobrych gestów.

Pierwszy raz nie liczyłam ile czasu zajęło mi wyszycie obrazka i uszycie poduszki;
jakby czas się zatrzymał. Bo tu nie chodzi o czas, tylko o SERCE,
i te które ofiarujemy innym - pomagając i MARCINKOWI, aby Jego serduszko zdrowo pracowało.

Dziwne są koleje losu.
Raz jest lepiej, raz gorzej, ale to już chyba nikogo nie dziwi. Przyzwyczailiśmy się wszyscy.

Przez ostatnie trzy lata doświadczyłam ogromnej mocy serca innych, nieraz nawet nieznanych mi osób.
W sytuacjach beznadziejnych, bo bytowych, dotyczących wielu z nas, nagle zapalała się iskierka nadziei i rozpalała ogień.
Na mojej drodze pojawiał się Anioł w ludzkiej postaci i ciepłem serca pomagał.
Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim tym, którzy w najtrudniejszych momentach byli przy mnie, wspierali, pomagali.
Dziękuję Eli, Bogusi, Magdzie, Izie, Darkowi, Pauli i wielu innym osobom. Bo wszyscy daliście mi wsparcie i wiarę w lepsze, jak również motywacje do działania w innym, lepszym kierunku.
Teraz robię rzeczy, o których nigdy wcześniej nie myślałam poważnie, ba nawet spełniam swoje dziecięce marzenia !!! :D

Dlatego teraz chciałabym dać odrobinę siebie siebie, serducha i pomóc MARCINKOWI.
Nie posiadam funduszy, aby dołożyć na zbieraną kupkę, ale miałam pomysł.
Postanowiłam uszyć podusię na aukcję.
Skontaktowałam się z tatą Marcinka i wspólnie obmyśliliśmy plan działania.
Historia Joanny i jej chęć pomocy MARCINKOWI postawiła kropkę nad i.
I powstała podusia.





Wszystkich zainteresowanych pomocą w spełnieniu Marcinkowego marzenia zapraszam na stronę 
gdzie na bieżąco są informacje o działaniach Asi, trasie, którą chce pokonać, instytucjach, które wspierają jej czyn, jak również chwilkę później ukażą się informacje o podusinej licytacji :)
Wiem, że nawet najmniejsza wpłata pozwoli przybliżyć chłopca do upragnionego celu.
Pokażmy jakie są nasze serca :)
I że Dobro rodzi Dobro :)

sobota, 11 października 2014

Dzieć nam rośnie

27 grudnia 2013 skończyła rok;
od stycznia sama je, nawet zupę i nie rozlewa :)


pije z kubeczka, a śliniak może służyć co najwyżej do ozdoby :P


w zeszłym tygodniu mąż pojechał do Ikei po podkładkę pod fotel, 
a wrócił ... ze stolikiem i krzesełkiem dla Poli :)


teraz może rysować i bawić się w pokoju, nie siedząc na podłodze.



Garnie się do prac wszelakich, począwszy od fachowego sprawdzania wypieków


przez naprawę domowych sprzętów


po szycie



pomaga odkurzać mieszkanie,
a w wolnych chwilach czyta bardzo ciekawe artykuły z czasopisma brata...


wszędzie towarzyszył jej przyjaciel monio
do czasu, gdy pewnej nocy przyszła Mama Mysia i zabrała monia dla swoich małych Myszorków.
Myszorki, jak to Myszorki malusie i pogryzły monia.
Poli nie spodobał się monio z dziurkami, więc oddała go małym Myszorkom.
Od nocy z wtorku na środę monia nie ma :)
W podziękowaniu Mama Mysia zostawiła Polusi jajko z niespodzianką :D


Pola nieraz wspomina o nim, wiemy, że tęskni, ale tak jest lepiej.
Wraz z odkorkowaniem buziaka, zaczęła dużo mówić i powtarzać.
Normalnie jakby ją odblokowano !!!!
Takiej funkcji monia nie opisywali w żadnej ulotce :P
Teraz dopiero się zacznie, jeśli poszła w ślady matki...pozamiatane :)
Biedny mój mąż a jej tato...

No i na pewno aktywność ma i po mamie i po tacie, bo w miejscu nie usiedzi.
Uwielbia siedzieć na piłce

i jeździć na...hulajnodze !!! szok

Znajome śmieją się, że ona tylko je, a prawda jest taka, 
że własnie podczas jedzenia ma najwięcej zdjęć, bo...nie ucieka z kadru :D

Na placu zabaw też jest wszędzie, ale właśnie takie dzieci uwielbiam, z iskierką,
takie które mają motorek w poopie :) jak mama :P

Modelka, jakich mało.
Każdy nowy ciuszek, czy butki są prezentowane z każdej strony,
a ze kalosze do piżamy to takie sobie zestawienie, nie ma to żadnego znaczenia.
Są cudne :)




A tak sobie nasza Polinka radzi na zjeżdżalni :)
Zuch dziewczyna

Jedynym mankamentem są infekcje, które spowodowały, 
że od początku września Pola była łącznie... 6 dni w żłobku.
A to znaczy, że 12 dni tato był na L4 na córcie, a następnie mama 17 dni....
a w roku kalendarzowym rodzic ma 60 dni opieki nad chorym dzieckiem.
Jak tak dalej pójdzie, to wykorzystamy wszystkie,
ale co będzie w przyszłym roku?
Odporności poprosimy !!!

Poza tym są powody do mruczenia.
27 grudnia 2014 roku Pola skończy 2 lata.


niedziela, 21 września 2014

Jak Feniks z popiołów

odradzam się powoli na nowo.
Wróciłam do pracy i wpadłam w kołowrotek zajęć.
Aklimatyzacja przebiegła w miarę spokojnie, tylko dużo czasu zajęła, zwłaszcza poza domem.
Plan zajęć mam fajny, bo 3 razy w tygodniu nie musimy się z Polinką zrywać do żłobka,
a dwa razy niestety tak, ale damy radę.

No właśnie do żłobka....
Do żłobka Pola chodziła cztery dni, a raczej cztery przedpołudnia, bo początkowe tygodnie miały być aklimatyzacja dla małej, u nas zaś skończyło się na czwartku, kiedy to zarazeczki od niestety chorego Kubusia przeskoczyły na Polę i od pierwszego wrześniowego piątku, została z tatą w domu.
I tak przez kolejne dwa tygodnie....
bo oczka ropiały, z nosa też nieciekawie, a i ucho zawołało o pomoc. Cóż - żłobka czas.
Za to z tatą w domu było super !!!
Odchuchana, z lekarstwami na czas, wybawiona, wywietrzona. Cud miód :)
I mama również dopieszczona, bo domek czyściutki, wszystko poprane i obiadkowo ugotowane :)
mrauuuu

Jutro powrót do żłobka.
Kciuki mile widziane.
Tym razem już niestety nie mamy czasu na pitu pitu i Pola zostaje na leżakowanie.
Jestem dobrej myśli, bo te pierwsze cztery dni radziła sobie super i nie płakała ani razu.
I myślę, też że czuła się dobrze, co z reszta widać na fotkach :)





A w pracy...trochę nowości, ale generalnie powrót na "stare śmieci" dał poczucie użyteczności mojej, więc zaczynam działać na polu zawodowym.:)

Po wstępnym szkoleniu złożyłam w niosek i plan rozwoju zawodowego.
Niech się dzieje dobrze :D
Młodzież i ta gimnazjalna i licealna - fajna, a że lubię z nimi pracować, z tym większą  przyjemnością wracam.
Tak więc praca, zebrania w szkołach dzieci i w mojej, szkolenie, badania u specjalistów i zaczynam powoli przyzwyczajać się do nowego rytmu dnia.
A jeszcze w tak zwanym międzyczasie.... 18-tka naszego Julka <3
ale o tym jutro :)
Póki co zrelaksowałam siew ten weekend szyjąc jeden kocyk do fotelika samochodowego i czerwoniusi do wózka :)







P.S. Zajeżdżona maszyna czeka na naprawę za to w mojej "pracowni" pojawiła się nowa :)
zakupiona na www.strima.com i to na raty :)
Jupi







Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...