Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomocnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomocnica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

Czas ucieka mi przez palce...

choć na nudę nie mogę sobie pozwolić, bo...
NIE WIEM CO TO NUDA !!!
a że u nas w domu zawsze się coś dzieje,
no właśnie, zawsze coś.

Wróciłam do pracy. Wpadłam w wir obowiązków, nowcy czynności też;
szkoleń, pisania, dziennika elektronicznego, zebrań i wywiadówek.
Ja do pracy, a mąż z Polą do żłobka na dni adaptacyjne.
Początkowo, do środy tylko na dwie godzinki, we czwartek została już na leżakowanie, a w pierwszy piątek września, bez fanfar rozpoczęliśmy Sezon Chorobowy.
12 dni mąż był z Polinką na zwolnieniu;
bidulka zakatarzona, z chorymi oczami i uszami powolutku, aczkolwiek systematycznie dochodziła do siebie.
19 września wróciła do żłobka


do swojej misiaczkowej grupy


zdążyła nawet wykonać swoją pierwsza pracę plastyczną :)


Była tylko na dwa dni, bo niestety trzeciego już się nie nadawała :(
tym razem na zwolnienie poszłam ja...
no i nie byłabym sobą, aby nie wykorzystać sensownie darowanego mi czasu.
Każdą południową drzemkę Poli wykorzystywałam na krojenie materiałów, a wieczorami szyłam i szyłam i szyłam.
Mam nieodparte wrażenie, że idzie mi coraz lepiej ;)
Maszyna spisuje się na medal, więc działam. Kupiłam też świetny plastik na szablony i szaleję :P




Trening chusteczkowy









Nie myślcie sobie, że działałam w pojedynkę !!!
co to to nie :)
Czym skorupka za młodu...




i żeby maluszkom nie spadały z szyjek, przybiłam napy nowiusieńką napownicą :)


więc nabijam :)





Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...