Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 grudnia 2014

HIP HIP HURA !!! UDAŁO SIĘ !!!

Nie mogło być inaczej !!!
Jest cudownie i to dzięki pomocy ludzi dobrej woli.
Na początku listopada Marcinkowi brakowało już tylko 28 tysięcy ze 160 000 zł na operację serca;
tylko 28.000 zł...
aż tylko...
ale Anioły w ludzkiej postaci czuwają i nie pozwoliły Marcinkowi żyć w niepewności :)
Ten Anioł to Asia, JoKo, jak kto woli, która jak nikt inny wie, co Marcinek otrzyma dzięki tej operacji.
Normalne życie z zabawą, bieganiem, grą w piłkę czy jazdą na rowerze.
No właśnie, JAZDĄ NA ROWERZE !!!
W tej kwestii Asia jest MISTRZYNIĄ    
bo razem z przyjaciółmi przejechała z Krakowa do Wrocławia w 4 dni zbierając brakujące Marcinkowi pieniążki !!!
Każdy dzień udokumentowany opisem i fotkami :)
dzień 1
dzień 2
dzień 3
dzień 4
Mnóstwo życzliwości po drodze, ludzi, którzy drukowali sobie etykietki, i jechali 5, 10, czy zdecydowanie więcej kilometrów razem z Asią, bez, czy w zupełnie innym miejscu na globie, ale w jednym jedynym celu MARCINKOWEGO SERDUCHA.
Do tego różne przedmioty wystawiane na licytację, płyty, poducha czy piłka, to wszystko na jedno konto, aż do wczoraj.
TAK
wczoraj 8 grudnia, dokładnie na miesiąc przed operacją cała kwota została uzbierana !!!


JAKA JESTEM SZCZĘŚLIWA !!!
A rodzice Marcinka.... tego chyba nikt nie potrafi ocenić, są mega przeszczęśliwi !!!

Tato Marcinka napisał na fb:
"Kochani!
Z radością informujemy,że została zebrana cała kwota na operację naszego synka Marcinka   
Z całego serca dziękujemy Parafianom i Proboszczom kościołów Diecezji Warszawsko-Praskiej w których były prowadzone zbiórki a w szczególności JE Arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi za wyrażenie zgody na przeprowadzenie tych zbiórek. Dziękujemy również Pomagaczom z Siepomaga.pl, Biegaczom i Fundacji PKO Banku Polskiego,Fundacji Polish Gift of Life,Fundacji Mam Serce,Caritas DWP   
Dziękujemy również Ochotniczej Straży Pożarnej w Markach za zaangażowanie i pomoc.
Szczególnie chcemy podziękować Joannie Kowalczyk Jo Ko za Jej zaangażowanie,pomoc,serdeczność i akcję "Rowerem Po Serce"  
Emilia Popławska podusia wykonana przez Ciebie...arcydzieło   
Dziękujemy wszystkim darczyńcom,wszystkim którzy nas wspierali.
Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa 
8 stycznia 2015r odbędzie się operacja serduszka Marcinka.
To dzięki Wam nasz synek dostał szansę na życie w szczęściu i zdrowiu   
„Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowany, obdarowany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.” Jan Paweł II
Z całego serca dziękujemy   
Katarzyna Pietrzak Włodarczyk i Robert Pietrzak"

I ja dziękuję wszystkim, którzy przyłączyli się do akcji.
Teraz mocno trzymamy kciuki za pomyślny przebieg operacji i na zawsze zdrowe serduszko Marcinka :)

P.S. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła jeszcze tego co chcę zrobić :P

piątek, 8 sierpnia 2014

JAK NIE UROK, TO....PASEK, KAWA I ROWER

Plan stworzony - 
- jadę na spotkanie z koleżanką, której miesiąc temu urodził się synek.
Na pogaduszki, poradzić się, a przede wszystkim mile spędzić czas.
Pospacerować.
Planuję tak, aby skorzystać z wyjazdu jak najlepiej.
Biorąc pod uwagę, że mój mąż ma dyżur w pracy  7-19, a pracuje ciut dalej niż mieszka koleżanka, postanawiamy wyjechać rano, mąż odwozi siebie do pracy, następnie zmiana kierowców i dalej ja jadę z córcią na spotkanie - z bagażnikiem zapakowany wózkiem, materiałami, ciastem, chlebem z żurawiną, ot takie miłe spotkanko.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że przy zmianie kierowców, na parkingu mężowskiej pracy, oddalonej od naszego domu o jakieś skromne 50 km, silnik zaczyna wydawać dziwne dźwięki. Stacyjka cyk - zgaszona i co? poszedł pasek rozrządu :(
Z wizyty nici.
Bo nie wezmę ze sobą wszystkiego co miałam, na dworze leje, a ja bez grosza przy duszy, bo przecież autem jadę.... grrrrrrrrrrrr
Nawet nie pytajcie jaka byłam wściekła !!!
Na szczęście, psim swędem, rano poprosiłam męża, aby zapakował do auta duży wózek, a nie parasolkę, więc spokojnie mogłam małą wsadzić do wózia, osłonić od deszczu i z podręczna torebką wrócić do domu komunikacją miejską.
Tato pojechał do mężowskiej pracy po moje "zabawki" materiałowe, a ja do warsztatu samochodowego odebrać auto 
od holownika. Dobrze, że mamy wykupione AC....

A tu wielkie Buuu
Co się zadziało? skoro pasek miał jeszcze do przejechania ok 20.000 km (bo tego mąż bardzo pilnuje)
Fachowe oko mechanika odkryło przyczynę:
rozwarstwienie paska wieloklinowego, którego strzępy weszły pod pasek rozrządu.
Przeskoczyły dwa zęby, poszarpały pasek rozrządu i klops.
Zastępczo można za 300 zł ugłaskać na jakiś czas....
a jaki długi jest ten "jakiś czas", tego nawet najstarsi Indianie nie wiedzą :(
Natomiast za 1300 zł zrobią wszystko perfekt - rozrząd, wałki napinacze....
Wnioski???
Nawet nie myślę, którą kieszeń mam teraz uruchomić.....

Na poprawę humoru odebrałam dziś prawdziwe dzieło stworzone cudownymi rękami cudownie kreatywnej Pani Kasi



Pani Kasiu, ślicznie dziękuję <3
a Wam, czytającym, gorąco polecam kreatywność Pani Kasi, zmysł artystyczny i anielska cierpliwość.
Przy najbliższej okazji pokażę, jak ów wisior ślicznie leży na najbardziej odpowiednim miejscu :)

W domu również czekała na mnie niespodzianka.
Od Pana Daniela Kostrzewy z Marek dostałam próbki kawy ziarnistej do posmakowania.
Bardzo dziękuję, bo nieraz sie zastanawiam czy w moich żyłach płynie krew czy może już kawa :)




oj coś czuję, że będzie się zamawiało :)
Polecam !!!

Później całe swoje niezadowolenie z nieoczekiwanej zmiany planu wyjeździłam na rowerze,
przekraczając 3000 km pokonanych aktywnie od listopada 2012 roku ;)

Zjadłam z Polinką kolację, wykąpałam ją i ukręciłam pyszniutki puszysty sernik z dedykacja, aby poszło w biust.
Sernik z kawą... hmmm cudny duet i dobry, bo i cele są dwa :)

Padam
emocji jak na jeden dzień wystarczająca ilość :)


niedziela, 3 sierpnia 2014

NACIESZYĆ OKO I DUSZĘ...

Nie tylko maluchy miały świetną zabawę, ja również.
Wszędzie, gdzie tylko mogłam, jeździłam rowerem;
tak się umówiłyśmy z siostrą, bo ja taka niespokojna dusza z ...motorkiem w poopie,
więc codzienna przejażdżka rowerowa była.
Najczęściej po śniadaniu, aby Polinka drzemkę złapała już w domku.

I nie byłabym sobą, gdybym nie pojechała na Górę Świętej Anny, przecież byłam tak blisko...
Kto zna te tereny, wie, że łatwo nie jest, bo pod górkę o wzniesieniu 19%....na rowerze z Polinką...
ale warto było !!!






Żałuję tylko, że pojechałam sama, bo byłyby ciekawsze zdjęcia, ale co tam, w głowie zostały :)

Zjeżdżając z góry czułam ogromną radość;
pedały odpoczywały, za to hamulce na baczność :)
Oj cudnie było.
I te przepiękne widoki i zjawiska natury ...




Każdego roku tu wracam i każdego roku wyjeżdżam z niedosytem....

czwartek, 8 maja 2014

Utknęłam w kuchni....

bo rozpoczęłam przygodę z chlebem.

Piekę żytnio-razowy

i gryczany.

Pierwszy sam w sobie jest przepyszny ( zwłaszcza na ciepło z roztapiającym się na nim masłem...)
jak również z różnymi dodatkami.
Najczęściej dodaję słonecznik, ale z pestkami dyni jest również pyszny.

Dziś zaś dodałam żurawinę.

Poli - testerowi moich kulinarnych fantazji smakował bardzooooo, więc ogłaszam, że jest zjadliwy :)

A wieczorkiem, kiedy palniki i spirala grzejna idą spać, 
rozkładam na stole moją maszynę i zaczynam bawić się w dzięcioła :)
No i sami zobaczcie, co wycięcioliłam w ciągu ostatnich dwóch wieczorów


I tak mija dzień za dniem.

AAAAAAAAA zapomniałabym napisać !!!!
Od długiego majowego weekendu pedałuję....prawie codziennie :)


Widzicie ten pęd?
Aż jestem ciekawa ile kilometrów pokonam w ciągu całego maja?

W październiku 2012 roku zakochałam się w Endomondo i tak sobie mierzę....
I właśnie podglądając statystyki, 
w zeszłym roku w maju przeszłam, wyjeździłam na rowerze i rolkach 209 km...
Ile będzie w maju tego roku?
Czy rok 2014 zamknę lepszym wynikiem niż 1360 km pokonanych w 2013 roku?
Zacieram rączki, rozpędzam nóżki i drepczę, pedałuję, zdrowieję :D

Bardzo ale to bardzo chciałabym podziękować Paulikowi, za nową szatę mojego blogu
i...."stać nas na więcej" :D
DZIĘKUJĘ PO STOKROĆ !!!

niedziela, 4 maja 2014

Poskromnienie pluszaka czyli szaleństwo z minky :)

Tak, to właśnie cudownie mięciutka tkanina z wypustkami zawładnęła mną wczoraj całkowicie.


Znajoma poprosiła mnie o uszycie dwóch kocyków dla bliźniaków, które przyszły na świat 2 maja :D
a że sama jestem mamą dzieciaczków, a jednego nawet całkiem małego,
pomyślałam sobie SUPER SPRAWA i zasiadłam do pracy.

Najpierw powstały napisy

później rozłożyłam swój warsztat szwalniany :P

i zabrałam się do krojenia materiałów.
Kocyki wielkości 80 x 90 cm.
Z przodu bawełenka w sowy by Robert Kaufman :) śliczności,
a po bokach i z tyłu mięciuchny minky w kolorze wiosennej trawki :D
Do tego dobra kawka 


i stukot maszyny towarzyszył moim domownikom do dzisiejszego południa !!! :P
ale warto było, bo minky, choć trudny do poskromienia - został poskromiony ^-^

Każdy bok fastrygowałam,


i muszę przyznać, że wcześniej pomyszkowałam troszkę w sieci, podpatrując jak inne osoby szyły.
Przyszyć minky do bawełny, to pestka, bo fastryguję i szyję po stronie bawełnianej, 
a wówczas minky nie rozciąga się,
za to przyszyć minky do minky......

też znalazłam sposób - ścieg trójkątny :D
I to już była bajka.
Gęsta fastryga i minky pokornieje :P



Zapewniam, że kolor mięciucha z przodu jest taki sam jak z tyłu, tylko mój aparat szaleje :P

Aby przód z tyłem nie rozwarstwiał się, przeszyłam górny i dolny brzeg bawełny :D



Tak oto powstał kocyk dla chłopca, a dziś dla dziewczynki





Wielka siostra patrzy.... :D


Po dobrze spędzonym czasie przy maszynie, należało rozprostować kości,
dlatego też po obiadku trójeczką wyruszyliśmy na przejażdżkę rowerową.
Pola dała sobie założyć kask !!! Mądra dziewczynka :)




W promieniach słoneczka i z wiatrem we włosach przejechaliśmy prawie 13 km :)
tylko raz przecinaliśmy główną drogę i .... w las :P

Życzę Wam miłego tygodnia :)

Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...