Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypoczynek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypoczynek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2014

ZABAWY POWAŻNE I MNIEJ POWAŻNE :)

Dzieje się tyle, że brakuje mi czasu opisać i to co było na wyjeździe,
 i to co się wydarzyło po, jak również wydarzeń bieżących, a dzieje się, dzieje.
Będę tu na bieżąco,a czasami wspomnę małe co nieco :)

Upały zelżały, więc da się żyć. A czy było ciężko?
W południe i po południu - na pewno, za to wczesne przedpołudnia były idealne, aby wsiąść na rower z maluszkami i troszkę starszymi i poszusować na drugi skraj lasu na świetny plac zabaw, który ukryty wysokimi drzewami, dawał odrobinę wytchnienia.






Jestem pod wielkim wrażeniem, bo moja 19 miesięczna córcia sama wspina się na zjeżdżalnię i sama zjeżdża :)
Pierwszy raz pomogła, a później....złościła się gdy chciałam pomóc !!!
Moja kochana Zocha-Samocha.
To już drugi taki egzemplarz w domu.
Drugi z małych, bo prototyp zarządza wszystkimi :D

A popołudniami, gdy nie było czym oddychać, nalewałam letniej wody do wanny, wówczas pluskanie trwało wieczność, a na koniec zwilżona pieluszka na ramionkach i dało przetrwać :)

Dziś jest już chłodniej, więc można przetestować nowy nabytek, bo poprzednik chyba nie wytrzymał upałów i ..."zaniemówił"...






A ja się cieszę, bo czym skorupka za młodu....

Do miłego :)
Lecę poczytać Wasze wpisy :)


niedziela, 3 sierpnia 2014

NACIESZYĆ OKO I DUSZĘ...

Nie tylko maluchy miały świetną zabawę, ja również.
Wszędzie, gdzie tylko mogłam, jeździłam rowerem;
tak się umówiłyśmy z siostrą, bo ja taka niespokojna dusza z ...motorkiem w poopie,
więc codzienna przejażdżka rowerowa była.
Najczęściej po śniadaniu, aby Polinka drzemkę złapała już w domku.

I nie byłabym sobą, gdybym nie pojechała na Górę Świętej Anny, przecież byłam tak blisko...
Kto zna te tereny, wie, że łatwo nie jest, bo pod górkę o wzniesieniu 19%....na rowerze z Polinką...
ale warto było !!!






Żałuję tylko, że pojechałam sama, bo byłyby ciekawsze zdjęcia, ale co tam, w głowie zostały :)

Zjeżdżając z góry czułam ogromną radość;
pedały odpoczywały, za to hamulce na baczność :)
Oj cudnie było.
I te przepiękne widoki i zjawiska natury ...




Każdego roku tu wracam i każdego roku wyjeżdżam z niedosytem....

sobota, 2 sierpnia 2014

ZABAWY MAŁYCH I DUŻYCH

Moja siostra mieszka na Śląsku w malutkiej miejscowości położonej u stóp Góry Św. Anny.
Kto tamte tereny zna, wie, jak tam jest uroczo !!!
A jak ktoś mieszka na obrzeżach wielkiego miasta (jak ja :(...), tym bardziej ceni sobie ciszę, spokój i leniwie płynący czas malutkich miejscowości.
I ja to właśnie tam kocham.
Ten spokój, śniadanie na tarasie, chodzenie boso po zroszonej trawie, owoce jedzone prosto z krzaczka i cudowna przyrodę, która tam ukazuje jakby ciutkę inne oblicze.

Początkowo pogoda nie rozpieszczała nas, więc chcąc nie chcąc chodziliśmy cieplej ubrani, ale cuda przyrody działy się pomimo tego. A dziewczynki wszędzie znajdowały pole do zabawy :)

"Zobacz Polinko, to jest ślimak" - powiedziała 3,5 letnia Tosia do mojej córci


a Pola niewiele myśląc powędrowała ślimakiem....do buzi.

Jakież było zdziwienie Tosi !!! przecież "ślimaków się nie je !!!!"   zdążyła tylko krzyknąć Tosia


Ślimak ocalał, a pierwsze zoologiczne koty powędrowały za płoty :)
Natura jest piękna :)

Zabawy były przeróżne !!!
od baniek mydlanych, które cieszą i małych




i dużych


przez trampolinienie


poszukiwanie mrówek


czy czytanie bajeczek


wprawki kucharskie, bo przecież obiad musi być



aż po wspólne posiłowanie, ale ale, gdzie mama?



Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...