Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

Dzionków kilka....

Wczoraj była nasza 11 rocznica ślubu.... taka niepełna, a jednak :)


wspólna przejażdżka wieczorem i miły wieczór.
Takie nasze święto :)

Wczoraj był totalnie zakręcony dzień nawet pod względem pogody.
Polinka dwukrotnie zasnęła mi jadąc ze mną na rowerze !!!
Moja kochana Śpiąca Królewna :)


Dziś pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie;
od małych chmurek i miłego orzeźwiającego wiatru, po chmurzyska i ulewę.


Nie przeszkodziło nam w tym, abyśmy z samego rana przejechały z Polcią ponad 14 km :D
Uwielbiam rower i odkąd mogę, jeżdżę codziennie po kilkanaście kilometrów.
Maj zamknęłam w liczbie 350,
a jaki będzie czerwiec, skoro do dnia dzisiejszego przejechałam 209 km? Czas pokaże.
Póki co rozkoszujemy się każdą wolną chwilą, pasy zdały egzamin, teraz zaś myślę nad tym, jak tu zabezpieczyć główkę, kiedy malutka niespodziewanie utnie sobie drzemkę.

No własnie, domowe drzemki maja to do siebie, że mama może zrobić coś innego, 
np śliczny napis okolicznościowy :P


Moje marzenia nabierają kształtów !!!!
Warto marzyć :)

Zapraszam na łąkę i zabawy z pupilem

niedziela, 18 maja 2014

Weekendowe wyszywanki i maszynowanie :)

Chodzi za mną pokrowiec do maszyny do szycia, bo nie mam.
Z pudła ją wyjęłam i tak bidna tuła się od półki do półki w siateczkach, aby kurz nie zbierał się na niej
smutno
Znalazłam fajne przykłady, projekty i układam w głowie swój.
Może w przyszły weekend zacznę.
A póki co dokończyłam podusię z moja siostrzenicą Haneczką (wstwię tu, jak Jubilatka wejdzie w jej posiadanie)
no i byłabym chora, gdybym nie usiadła do maszyny :)
Usiadłam a jakże i wystukałam poszewkę dla koleżanki
przód i tył


i nie byłoby w tym żadnej filozofii, gdyby nie fakt, że taką szyłam po raz pierwszy, a z zakrytym zamkiem tym bardziej.
Debiut zakończony sukcesem :)
Jestem bardzo zadowolona.

W hafciku powróciłam na łono natury i wyszywam słoneczniki,
tło.....a to przybywa najwolniej, ale do końca maja również będę finishowała :)

No i muszę się pochwalić, że zaczynam cosik działać w kierunku swojego kobiecego oblicza,
a konkretnie na polu ciuszkowym wprowadzam zmiany.
Rezygnuję z dresu na konto sukienek :P
(nie licząc wycieczek rowerowych )




w rzeczywistości wyglądają dużo lepiej, a są z tak miękkiego i miłego materiału, że z niecierpliwością czekam na możliwość założenia.

Jutro nasza średnia Myszka jedzie na wycieczkę szkolną, więc zwijam swoje zabawki i zmykam spać, bo jutro rano czeka nas wyjazd do stolicy.
Miłego nowego tygodnia !!!

P.S. Pudding z kaszy jaglanej wstawie jutro :)

wtorek, 3 grudnia 2013

Wspomnienia zapisane w kadrze

Pamiętam czasy w szkole podstawowej, jak biegając po boisku szkolnym obserwowałam młodzież wysiadającą z autobusu.
Wracali z Kwidzyna, miasta oddalonego o 20 km od mojego miasteczka.
Tam była szkoła średnia, a u nas tylko zawodowa i rolnicza.
Wtedy myślałam sobie, jacy oni są dorośli...
sami jeżdżą do szkoły...
Ja też tak chcę !!!

Do nowego domu przeprowadziliśmy się gdy byłam w I klasie liceum...
wielki świat stał przede mną otworem, bo wtedy ja jeździłam sama do szkoły 
i wracałam jak tamta młodzież.
Ale już wtedy nie uważałam, że to coś wielkiego...
bo dorośli to dopiero byli Ci, którzy jeździli do Gdańska na studia...

Piękne czasy liceum !!!
Nowe twarze, nowe zainteresowania i rzeczy, 
o których wcześniej mi się nie śniło.

W naszym nowym domu tato stworzył w małym pomieszczeniu w piwnicy ciemnię,
taką niby amatorską, ale z profesjonalnym, jak na tamte czasy sprzętem.

Był powiększalnik 

Krokus 3 color


można było robić i czarno-białe fotografie i kolorowe,
tylko że kolorowe odczynniki były bardzo drogie, a czarno-białe nie :)

Do tego suszarka

i niezbędne narzędzia

a całości dopełniała czerwona żarówka, 
bo tylko w takim świetle klisza  nie prześwietlała się
a wywołujący cokolwiek widział :)
W oknach i drzwiach wieszałam koce, aby światło z domu nie przedostało się do środka
i przenosiłam się w magiczną krainę wyłaniających się obrazów,
 zapisanych na kliszy mojego pierwszego aparatu - Smieny.
Później dostałam Zenita.

Wywoływacz w koreksie, kręcenie w nim kliszą,
płukanie
wywoływacz i klisza wywołania
i najciekawsza część - odbijanie zdjęć.
Mogłam godzinami siedzieć i tworzyć.
Nigdy nie miałam dosyć.
Niejedna noc spędziłam w ciemni.
Powstawały wtedy takie fotki, jakie sobie wymarzyłam !!!
Obraz w serduszku...
Jak za długo zdjęcie posiedziało w utrwalaczu, to z czasem żółkło....
Teraz dużo mam takich zdjęć w albumach,
ale moje własne,
moje pięknie zatrzymane wspomnienia
Piękne czasy





Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...