Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

System małych kroczków

1. dieta
2. regularnie ruch
3. wyjść do ludzi
niby nie dużo, a jednak ogrom...
Zbieram siły.

Mam już za sobą wygraną walkę z tłuszczykiem w ilości 32 kg. rok 2009
1:0 dla mnie; więc wiem jaki i wiem, że nie od razu Kraków zbudowano :)
Pudełeczka na jedzonko przygotowane, w głowie zapełniam kolejne półeczki zdroworozsądkowym myśleniem.

Dzięki moim kochanym Babeczkom z pasją, wiem, że nie jestem sama.
Zawsze mogę porozmawiać, wypić kawkę, zmienić tory myśli.
W tym roku w mojej pracy niestety nie mogę prowadzić sztabu WOŚP, ale za to wkręciłam się w pomoc Sztabie mareckim,
przez płot z moim osiedlem :)
No i cudny kontakt z ludźmi, różnymi, nowo poznanymi, przyjęta z sympatią, to buduje :)

Po ostatniej wizycie kardiologicznej, pomimo utrzymującego się zatoru w płucach, serducho pracuje prawidłowo,
więc dostałam zielone światło do ćwiczeń :)
Zaopatrzona w dresik, buty, w które łaskawa była zmieścić się moja ciutek niesprawna noga, idę jutro, skoro świt (na 9:30)
na ćwiczenia pod hasłem: "zdrowy kręgosłup", a później joga z Agnieszkami :)
Od czegoś trzeba zacząć :P

A póki co dokańczam to, co w 2015 zaczęłam z moich robótkowych malutkich dzieł :)

Ostatni obrazeczek zabawy



piątek, 1 stycznia 2016

Raz dwa trzy, piszę ja - czytasz Ty

Potrzebowałam czasu na powrót;
do końca nie wiem, czy to już, czy może za chwilę, ale próbować zawsze warto.

Pogubiłam się w tym świecie, w którym rutyna? bądź zaniedbania gonią zaniedbania, a człowiek staje się pionkiem w nierównej walce z systemem, przerzucany z rak do rąk.
Nie pytam dlaczego ja?
Szukam wyjścia z sytuacji.
Niby nie najgorszej, jednak dla mnie beznadziejnej, okupionej dołem, gdzie najlepszym przyjacielem jest Twoje własne łóżko i Twoje własne cztery ściany, Twojego własnego pokoju....
Przyjaciel
Cudowne słowo, postać, człowiek, gdy określa prawdziwe odczucia, czyny i postawę.
I należę do SZCZĘŚCIARZY, bo Przyjaciół mam i to przez Wielkie P.

W tym miejscu chciałabym gorąco podziękować mojemu mężowi Irkowi, który trwa przy mnie bez względu na moje cierpienie, ból humory,; pomaga w czym tylko może, jest opiekunem i przyjacielem.
Izulce, która nawet w słuchawce usłyszy mój nastrój i nie zważając na odległość przyjedzie pogadusiać, wesprzeć słowem i czynem:
Agnieszce i Kasi, które są bardzo blisko i duchem i ciałem i zawsze mają dobre słowo, pomimo swoich codziennych schodków.
Teściom, którzy są rewelacyjni, rodzinni, a swym postępowaniem odbiegają setki mil świetlnych od teściów ze wszystkich dowcipów.
I jeszcze mogłabym wymienić wiele osób, które w mniejszym lub większym stopniu przyczyniły sie do tego, by moje własne łózko, w moim własnym pokoju przestało być przyjacielem.
DZIĘKUJĘ

Moje unieruchomienie i mega niska aktywność poskutkowały dodatkową powierzchnią do kochania.
Niby nic w tym złego, ale samopoczuciu to nic a nic nie pomogło.

W tym czasie szyłam, wyszywałam w miarę możliwości, oczywiście dokumentując to fotkami.
Mam cichutką nadzieję, że uda mi się pokazać Wam wszystkie cudeńka, które sama uszyłam, zrobiłam, wyszyłam i z których jestem bardzo zadowolona.

Z takim nastawieniem zapraszam Was do Nowego 2016 Roku :)






środa, 17 grudnia 2014

Zgubiłam rachubę czasu

I to zupełnie serio !!!
Powrót do pracy, szycie, żłobek Poli i jej choroby i moje również...eh życie cukierkowo nie jest.
Dopiero niedawno zobaczyłam, że mój blog skończył ROK !!! i to 20 dni temu !!!
Oj ja wyrodna matka, nawet świeczki na torcie nie zapaliłam :(
Może teraz, taki malusi, żeby nie było smutno...

źródło: http://www.cakes-island.pl/2014_03_01_archive.html

A to zamieszanie dlatego, że niestety choróbska nie odpuszczają.
Pola łapie wszystko co wleci jej przez otworki nosowe czy  buziaka :(
i uszy chore
i do kompletu ja; z ostrogą pod piętą
bo ta od półtora roku nie odpuszcza, myślałam że ją wezmę cierpliwością,
ale jak już nie mogłam włożyć buta, bo pięta nie dała się dotknąć, ani ułożyć porządnie w łóżku, bo kołdra za ciężka, uciskała....poszłam po pomoc do specjalisty.
Wiedziałam, że łatwo i prosto nie będzie, bo ani ja łatwa ani typowa, za to ostroga klasyczna książkowa !!!


i co by nie mówić, chodzić nie daje, więc diablicę zablokowałam, to ona zablokowała mnie.
Myślałam, że na dwa tygodnie, ale jak po tym czasie ból nie odpuścił i nie dało się na nią stanąć,
badanie usg natychmiast wykryło problem. Bo czemu miałoby być normalnie, po ludzku :(
Ze swą innością siedzę w domu :(

Zaszyłam się z maszyną w mojej "pracowni" i rozmyślałam co dalej, bo myśleć jest o czym...
Myślałam i stukałam, stukałam i wystukam
Krzysiaczkowi kocyk w piesiutki i podusię do kompletu





a jak widać na załączonym obrazku, to i Krzysiaczek zadowolony i piesiutek tesh :)


Dla nich miłe dla ciała i ducha, dla mnie pieszczota dla oczu :)
Na zdrowie :)

Również dla malutkiej Poli powstała milusia pamiątka z okazji chrztu świętego



A potem już sama nie wiem kiedy powstały metki do miziania, 
jako prezent Mikołajkowy dla dzieci z domu dziecka







i chusteczki pod szyjki różnych płci












Maluszki, maluszki :)

sobota, 5 kwietnia 2014

Spełnienie Urodzinowego marzenia :)

Mam przyjaciółkę Martę, zwaną Ćwi, o której Wam już wcześniej ciutkę pisałam.
Znamy się ze studiów, mieszkamy ok 50 km od siebie, dzwonimy do siebie, spotykamy się, wysyłamy sobie kartki świąteczne i pamiętamy o sobie w te ważne dni i nie tylko.
Pocieszamy gdy nam źle, cieszymy się gdy nam dobrze. Cudowna znajomość.
Zawsze przed świętami Bożego Narodzenia Ćwi przyjeżdża na pogaduszki i z życzeniami.
Najbardziej rozczula mnie fakt, że zawsze ma drobiazg dla każdego, a to ciasteczko upieczone przez siebie, a to obrazeczek, maskotkę czy gadżet sportowy. Taka właśnie jest Ćwi
Kochana
A że Ćwi w grudniu zeszłego roku kończyła 40 lat, postanowiłam zrobić jej fajny prezent, spełniając jej największe marzenie. Niestety nie wszystko zależało ode mnie, ale od innych ludzi, sprzętu i okoliczności.
W Dniu Urodzin świętowałyśmy życzeniowo i wzmiankowo, za to dziś mogłam zrealizować swój plan.
Nie puściłam pary z ust przez cały ten czas, za to wspominałam, ze jestem w trakcie realizacji niespodzianki.

Dziś Marta przyjechała do mnie i nieświadoma niczego otrzymała kupon zrobiony przez moją córcię na.....

Już dawno nie widziałam większego zaskoczenia na twarzy, ani takiej radości !!!!
Z niedowierzaniem powtarzała, czy to prawda???
PRAWDA
I właśnie dziś, dzięki dobremu serduszku Bartka, 
Ćwikiełka mogła zasiąść na miejscu kierowcy tira,

 ruszyć z miejsca i nie tylko !!!
Ona zrobiła trzy spore kółka i  wcale nie w żółwim tempie, łącznie z cofaniem.
Radość nie do opisania.






Ona była szczęśliwa i ja też :)
Takie wariatki z nas - pozytywnie zakręcone !!!

Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...