Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

sobota, 19 kwietnia 2014

Świątecznie, pracowicie i rozwiązanie konkursu

Jak co roku Święta spędzamy u rodziców Irka; raźniej, choć nie ukrywam, że do moich trochę mi tęskno...
ale trochę za daleko :(
Irek jak co roku z resztą w święta ma dyżur; raz pierwszy raz drugi dzień .... buuuu
Przygotowań nie za wiele, trochę pieczenia, więc kombinujemy.
I wykombinowaliśmy....

Oto chleb gryczany
idealnie zdrowy na świąteczny stół, 
a do towarzystwa jajeczka cebulaczki
takie zawsze robiła moja mama :)
Część jajeczek była w łatki, bo otulona ściśle łupinkami,  a część ugotowana w wywarze z łupinek cebul.
Po ostudzeniu drapałyśmy z siostrami różne wzorki i rywalizowałyśmy, czyje jajko będzie ładniejsze.
Potem zaś obowiązkowa bitwa na jajka :D
Czas zapoczątkować to z moimi dziećmi :)

Do rodziców zabieramy sałatkę warzywną robioną mężowskimi rękami, zebrę, również jego i serniczek
ten zaś moimi :)

I właśnie takim serniczkiem chciałabym się z Wami podzielić 
tak świątecznie i nie tylko;
aby nigdy nie zabrakło Wam chleba i ciepełka w serduszku, zarówno do siebie, jak i innych :)

A konkursowo:
poszukiwane składniki to:
1. rodzynki
2. suszone morelki
3. orzechy
4. koraliki na sznureczki
a tło....to gęsta kawa inka :)

Tym razem nikomu nie udało się odgadnąć, ale może następnym tak.

Wszystkiego co najzdrowsze i najmilsze, tak świątecznie życzę !!!

P.S.1 Świąteczny koszyczek widziany oczami młodego mężczyzny.....

P.S.2 Czy wyszywałyście kiedyś w duecie?
Oczy Wielkiej Siostry patrzą....
o pomyłkach teraz już nie ma mowy :P




poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Zaprzyjaźniona z maszyną :)

skończyłam podusię dla fana Barcy :)



Mam nadzieję, że prezent się spodoba :)

A w kwestii konkursu, to jest pięć składników, z czego trzy zostały odgadnięte przez Werę:
rodzynki, orzechy, koraliki no i pozostały dwa składniki
Przyjrzyjcie się dokładnie:

Nagroda czeka :)



niedziela, 13 kwietnia 2014

Czasopochłaniacz :) i konkurs !!!

Nie narzekam, tylko mam malutko czasu na TU :(
Działo się dużo !!!
Pieczenie, wyszywanie, szycie, dzieci, dom, szpital ale jestem.
Przebadana, zadowolona i gotowa do dalszej pracy.

Moje nowe dzieło





a korzystając z "wolnego czasu" na szpitalnym łóżku, moje słoneczniki zyskały więcej tła


i powstał zalążek nowego obrazka.....


i póki co, pozostawię to tajemnicą :)

Moi drodzy, swego czasu brałam udział w Salu Wielkanocnym, organizowanym na FB 
Haftowałyśmy jaja, różnego wzoru.
Ja zaczęłam pierwsze, ale jeszcze nie skończyłam z powodu innych prac na już :P
W chwili obecnej jajo wygląda tak:

Ale skończę je i podaruję tej osobie, która odgadnie, 
z jakich składników zrobione jest wielkanocne jajo, wykonane rękami mojego kochanego chrześniaka Kacperka

Zabawa trwa króciutko, bo do najbliższej soboty 19 kwietnia 2014.
Zapraszam do zabawy.
Im więcej odpowiedzi, tym będzie ciekawiej :)
ZAPRASZAM
Wrzućcie banerek do siebie na profil i zobaczymy, komu się uda :)



środa, 25 grudnia 2013

POZNALIŚMY GO !!!

Dzień jak co dzień, a jednak...
ma w sobie te magię...

Wigilia Świat Bożego Narodzenia :)

W tym roku mieliśmy to szczęście, że żadne z nas nie musiało iść do pracy :)
Prawdę powiedziawszy od niedzieli rozkoszujemy się swoja obecnością,
wspólnymi pracami i pichceniem.
Ze wszystkim wyrobiliśmy się idealnie, 
ba nawet zdążyłam rano upiec blaty na tort urodzinowy Poli.



Zrobimy miodownik, bo każdy lubi,
a że to ciacho lubi poleżeć, aby namoknąć....leży :)
Masa również gotowa.

Na wieczerzę, jak co roku pojechaliśmy do rodziców Irka.
Moi daleko....
a szkoda, bo te święta spędzają sami, we dwoje...
Byłoby miło, mieć ich wszystkich razem, rodziców jednych drugich i siostry z rodzinami;
oj wesoło byłoby i dziecięco zarówno.
Może za rok, albo dwa...
myślimy o tym.

Póki co po opłatku zasiedliśmy do wieczerzy.
Nawet Polusia poskubała uszek w barszczu, kawałek rybki, chlebek, w końcu malusia jest :)

A po wieczerzy Martusia jak co roku namawiała nas na spacer, 
bo wówczas przychodził Mikołaj z prezentami.
Co roku chodziliśmy z wielka przyjemnością, i co roku prezenty pojawiały się pod choinką,
pomimo różnych sztuczek Marty, aby wytropić Mikołaja.
A to ostatnia zamykała drzwi, a to zostawiła mleko i pierniczki pod choinką,
a Mikołaj zawsze przychodził.
W tym roku bardzo zasmuciła się, gdy stwierdziliśmy, 
że jesteśmy zmęczeni po przygotowaniach i nie spacerujemy dziś.
Biedulce humor prysł...
ale nie na długo, bo chwile później głośne pukanie w drzwi wywabiło dzieci zza stołu !!!
I poznaliśmy GO osobiście !!!


Nawet nie przypuszczałam, że Jego obecność wywoła taka reakcje u naszej córy !!!
Skakała z radości i piszczała, przejęta jak dziecko :)
cudowny widok
A później rozdawanie prezentów i radość, radość radość nie do opisania :)
Polusia również uległa atmosferze i z pomocą brata wzięła się za...papugowanie po mamie :P
Jak nic belfer z niej będzie :D


Cudowny widok radosnych i szczęśliwych dzieci :)
I nam było bardo miło.

A w domu, późnym wieczorem gdy dzieci już spały, dotarł...
bardzo zmęczony,
ze spragnionymi reniferami....
rozpakował worek....
i odjechał....
P.S. prezenty niepodpisane....
to będzie dopiero zabawa :)
Już się nie mogę doczekać reakcji Marty :P


MAGIA ŚWIĄT :)))




poniedziałek, 23 grudnia 2013

MAGIA ŚWIĄT

Będąc dzieckiem, nie lubiłam świąt...
powodów wiele,
za to teraz, mając swoją rodzinę staramy się, aby czas świąt był magiczny, radosny, wspólnie spędzony.
Razem z dziećmi ubieramy choinkę i staramy się, aby była dopasowana do ich wieku.
Za każdym razem, gdy w domu pojawiał się maluszek,
na choince pojawiały się drewniane ozdoby i zabawki :)
Miło i bezpiecznie.
I gramy w gry, bawimy się i jest milusio.

Dziś każdy z domowników zakasał rękawy i zgodnie z rozpiską przystąpiliśmy do działania.
Panowie umyli okna i powiesili świeżutko wyprane firanki.
W kuchni rządziliśmy z Irkiem w duecie.
Sałatka warzywna, śledź po kaszubsku i słodkości 
- sernik, rolada drożdżowa z makiem, drożdżowe kręciołki z marmoladą i tradycyjnie pierniczki.

Tym razem tradycja zahaczyła o ziemniaki  :p

A Polinka? przechodziła z rąk do rąk starszego rodzeństwa :)
Po drugim śniadaniu Martusia wzięłam małą na spacer,
po powrocie zaś Julo przejął opiekę nad nią i tak do naszego wyjścia z kuchni.
Ale lubię to :)

W międzyczasie Martusia wraz ze swoja przyjaciółką Julką zrobiły stroik na jutrzejszy wigilijny stół

Qrczę, tyle chciałabym Wam napisać, a czasu tak mało...







Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku

Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...