Przepis na szarlotkę powinnam stawić na blog citkę później, bo TĘ WERSJĘ SZARLOTKI pierwszy raz jadłam u mojej przyjaciółki Kamili, a u niej byłam na początku lipca, czyli w drugiej części mojego urlopowania :)
Kama, ciasto rewelacyjne wiec dziele się :P
Ale obiecałam dziewczynom, to wstawiam teraz :)
KRUCHE CIASTO:
10-12 łyżek mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka cukru wanilinowego
3 łyżki cukru pudru
1 jajo
180 g masła roślinnego (lub jakiegokolwiek innego tłuszczu, ja najbardziej lubię roślinne )
zagnieść na jednolitą masę, podzielić na dwie równe części.
Jedną rozwałkować na papierze i ułożyć w prostokątnej formie, nakłuwając widelcem, aby podczas pieczenia
ciasto nie poszło w górę.
piec ok 20 minut w temp 175 st aż zrobi się złote.
Następnie kładziemy jabłka i tu robię w dwojaki sposób:
a) kroję w cząstki, układam blisko i posypuję cynamonem
albo
b) wykładam uprażone jabłka z odrobiną cukru i również posypuje cynamonem (oczywiście, można bez cynamonu :P)
na to wylewam ugotowany budyń waniliowy (2 opakowania) ale z mniejszej ilości mleka 800-850 ml
(wtedy jest gęsty i nie spływa z ciasta)
Ostatnią warstwą jest również rozwałkowane kruche ciasto (pozostała część) albo jeśli ktoś woli tak jak ja,
można zetrzeć na grubych oczkach tarki, wówczas robią się fajne kruche glutki :)
Wszystko razem piec przez 40 minut w temp. 180 st.
Jaka jest w smaku?
Nigdy nie zdążę się wsmakować, bo najczęściej znika zanim zdąży ostygnąć :D
SMACZNEGO !!!
sobota, 2 sierpnia 2014
piątek, 1 sierpnia 2014
URLOPOWANIA CZAS
Pierwszy raz urlopowalismy się aż dwadzieścia dni !!! :)
Połowę sama z dziewczynkami, a drugą połowę rodzinnie.
Cudownie.
Czy mieliście obawy przed pierwszą długą podróżą pociągiem z malutkim dzieckiem?
Ja nie !!! Za każdym z trzech pierwszych razów :P
Z malusim Julkiem jeździłam pociągiem mając go w nosidełku pod kurtką :P
On uwielbiał stukot kół, migające drzewa i ten charakterystyczny szum wiatru.
Z nim też najwięcej tak podróżowałam, na Pomorze do rodziców.
Z Martusią mało, bo często chorowała i jej dzieciństwo przesiedziałyśmy na L4, smażąc uśmiechnięte naleśniki,
robiąc ludziki z kasztanów i wiele innych robótek ręcznych.
robiąc ludziki z kasztanów i wiele innych robótek ręcznych.
W wieku 4 lat przyjechała do mnie z mężem do Łeby, gdzie kierowniczyłam na kolonii.
Ponoć anioł podróżny :D i tak zostało.
Dwa lata temu latem jechałyśmy obie na Śląsk, przyzwoicie pociągiem, zaopatrzone w dobrą lekturę, kanapeczki,
napoje i walizkę dobrego humoru.
napoje i walizkę dobrego humoru.
We dwie....hmmm trzy, choć jedna legalnie na gapę, bo ...w brzuszku.
Cudnie było.
I w tym roku również podróż przebiegła cudnie.
Tym razem we trzy, legalnie :D z biletami każda pokonałyśmy ponad 300 km w ciągu 6 godzin.
Tym razem we trzy, legalnie :D z biletami każda pokonałyśmy ponad 300 km w ciągu 6 godzin.
Jak mijała nam podróż?
Początkowo bardzo grzecznie, każda na swoim fotelu, do czasu, kiedy to Polusi nie włączył się badacz terenu...
Trzeba było dokładnie zbadać każdy (niekoniecznie czysty) kąt,
po to by chwilkę później, zachęcona przez siostrę, posłuchać muzyki
Normalnie Anioły i do tego śpiewające !!!
a po dobrej zabawie....przychodzi czas na zasłużony odpoczynek
z ukochaną meteczką przy buzi.
Do celu dojechałyśmy w południe, odebrała nas moja siostra i zaczął się milusi odpoczynek,
na który czekałam calusieńki,zbyt długi rok :)
Dziewczynki bardzo się ucieszyły na swój widok, bo siostra ma dwie córeczki i moje dwie, to idealna gromadka do fajnej zabawy. I powiem Wam, ze właśnie tak było !!!!
Ale o tym następnym razem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku
Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...
-
Zebrałam się do kupy i szyję, doszywam, dokańczam, próbuję. Na pierwszy ogień poszedł koc dla Poli, ten z kolorowymi wiatraczkami . ...
-
Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...
-
Podjęłam się rzeczy wydawałoby się niemożliwej, a jednak... możliwej :D Uwielbiam wyzwania. Jakiś czas temu, znajoma zapytała się, czy us...








