Wczoraj wszyscy mieliśmy lekarski dzień, a z racji tego, że Pola gorączkowała, przemieszczaliśmy się autem.
U nas w powietrzu czuć to wszystko, czym ludzie palą w pobliskich domach :(
Okna nie da się otworzyć.
Wjeżdżając raniutko do Warszawy, przywitał nas wiszący nad miastem smog.
Wszystkie zabudowania osnuwał szary dym... jak mgła z horrorów...smutek.
Wracając z pracy tramwajem, miałam tę wątpliwą przyjemność oddychać tym, co bez mała było widoczne !!!
Nie zastanawiając się wcale, kupiliśmy maseczki ochronne na twarz.
W poniedziałek mieszkańcy Warszawy mogli korzystać z darmowej komunikacji miejskiej.
We wtorek takie rozwiązanie nie będzie już stosowane...
Smog odpuścił ???
Dziś wczesnym rankiem odpowiednio zabezpieczone, pojechałyśmy z Marteczką do Warszawy.
Za oknem pod naszym lasem - 9,5 st.
Bezwietrznie...
Niewielu ludzi spotkałyśmy w drodze do autobusu, wszak godzina mordercza i ci, którzy mogą, najzwyczajniej w świecie grzeją się w łóżeczkach. Więc nikogo nasz widok nie zdziwił, za to w stolicy... ludzie zatrzymywali na nas wzrok dziwnie zainteresowani.
MASECZKA !!!
Zupełnie nie rozumiem ich zdziwienia, bo powietrze zatyka od smrodu, a w końcu płuca moje :)
siwo...







