i wszystkich tych, którzy będą chcieli sami spróbować :)
Przepis znalazłam....na opakowaniu kaszy gryczanej !!! a że tą uwielbiam, postanowiłam sama zrobić.
Składniki na 10 porcji czyli 10 średniej wielkości kotletów:
Kasza gryczana 200 g (dwa woreczki)
kostka twarogu (ja dałam chudy) - 250 g
ząbek czosnku (będzie więcej :P)
jajo
20 g masła
natka pietruszki (dałam suszoną)
szczypiorek (ja nie miałam)
sól, pieprz, coś tłustego do smażenia
bułka tarta
Kaszę ugotować na sypko. Twaróg przepuścić przez maszynkę (tego z kostki nie trzeba),
masło utrzeć na masę, dodać zmiażdżony czosnek (następnym razem dodam posiekany :P),
Wszystkie składniki wymieszać ze sobą, formować kotlety wielkości środka dłoni, obtoczyć w bułce i usmażyć na brązowo.
Pyszniutkie i zdrowe.
Następnym razem dodam zeszkloną cebulkę, bo tego mi w tych kotlecikach brakowało.
Generalnie waga jednego kotlecika to średnio 60-70 g
Według przepisu, po podsmażeniu należało wstawić je na kilka minut do piekarnika.
Ja tego nie zrobiłam, jak również nie polałam sosem śmietanowym ani pomidorowym.
Zjadłam z buraczkami, które własnoręcznie zawekowałam jesienią :)
Najmocniej przepraszam, że nie zamieściłam fotek, ale były takie dobre, że nawet moja Marta niejadek zjadła i nie zdążyłam cyknąć foci :P
Następnym razem poprawie sie :)
SMACZNEGO !!!
piątek, 31 stycznia 2014
Końcóweczka
stycznia bardzo pracowita :)
Od dwóch wieczorów wyszywam dwudziestkę :)
Jako prezent dla jednego pracusia.
Oj będzie niespodzianka !!!
W chwili obecnej gotowy obrazeczek do wszycia w podusie prezentuje się tak:
Od dwóch wieczorów wyszywam dwudziestkę :)
Jako prezent dla jednego pracusia.
Oj będzie niespodzianka !!!
W chwili obecnej gotowy obrazeczek do wszycia w podusie prezentuje się tak:
Nieprawdaż że bardzo fajny pomysł na rocznicę lat pracy?
Jutro pokażę efekt końcowy.
A potem uroczyście będzie mógł wkładać sobie pod plecki siedząc na kanapie z pilotem w ręku :D
Sama jestem pod wrażeniem, że tak ładnie w czasie się wyrobiłam;
poniekąd duża zasługa w tym mojego męża, który po powrocie z pracy przejmował pałeczkę domowego ogniska i matkował narybkowi :)
WIELKIE DZIĘKI :)
A w związku z tym, ze styczeń właśnie dziś dobiega końca,
ukazuję moje dwa !!! tusalowe słoiczki :)
Bo jeden na niteczki, a drugi na ścinki materiałów.
Ciekawe ile takich słoiczków uzbierałoby się przez rok?
Będę upychała mocniej :P
Życząc miłego piątkowego wieczoru, wracam do PRL-owskiego maluszka :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2018 Roku
Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...
-
Zebrałam się do kupy i szyję, doszywam, dokańczam, próbuję. Na pierwszy ogień poszedł koc dla Poli, ten z kolorowymi wiatraczkami . ...
-
Życzę wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo tego, że nie miałam serca do blogu... aty aty niegrzeczna Obiecuję poprawę, bo p...
-
Podjęłam się rzeczy wydawałoby się niemożliwej, a jednak... możliwej :D Uwielbiam wyzwania. Jakiś czas temu, znajoma zapytała się, czy us...

